Na jednej z niezamieszkałych planet gromady Plejad, znajdują się Ametystowe Góry – miejsce składające się prawie wyłącznie z tamtejszej odmiany Ametystu. Mówi się, że jest to miejsce w którym odwiedzający doznają wizji i budzą się u nich dotychczas uśpione zdolności.

Położona na peryferiach galaktyki placówka badawcza, zajmująca się badaniem lokalnej flory i fauny. Miejsce spokoju ale i tajemnicy, będące obserwatorium procesów życia od podstaw, oraz kształtowania się pierwszych relacji emocjonalnych między rdzennymi gatunkami.

Budowla zwana Lodową Wiecznością to monument architektury pradawnej rasy, która swoją wiedzę i dorobek postanowiła uwiecznić tworząc skarbnice i kompendium swojej wiedzy oraz kultury zamknięte w gigantycznej konstrukcji na odosobnionym świecie. Miejsce to jak wyliczono zdolne jest przetrwać całą wieczność, a przynajmniej powszechnie tak uważano. Dziś budowla nadal stoi po 100 000 000 lat, więc budowniczowie na pewno osiągnęli niebywały sukces swojego projektu.

Świat na którym czas i przestrzeń zaczęły działać chaotycznie, wyginając i zaginać przestrzeń w czasie. Efektem budowle poddane działaniu załamań i zagięć czasoprzestrzeni, w których z perspektywy linearnego czasu budowane jest liniowo i prosto – z perspektywy zewnętrznego obserwatora stanową powyginane konstrukcje przenikające do innych punktów czasu i przestrzeni, znikając częściowo ze swojej oryginalnej teraźniejszości.

Jedna z mutacji ludzi przyszłości to zdolność świadomego posługiwania się gromadzonym w organizmie potencjałem elektrycznym. Mery jest jedną z pierwszych super-ludzi zdolnych zapanować nad mocą elektryczności i sterować tą energią.

Miasto Chromu

Zbudowane z inteligentnego metalu, wypełnione krzemem, stanowiące jeden wielki złożony układ scalony – Miasto Chromu. Niewiele jest miejsc w galaktyce o takim zamiłowaniu do zimnego, srebrzysto-błękitnego połysku metalowych powierzchni oraz równie wielkim zapale do eksperymentów technologicznych. Miasto wchodzi właśnie w fazę przeistoczenia w nanotechnologiczną chmurę, która zgodnie z planem rozproszyć się ma po układzie planetarnym rozszerzając tym samym swoją powierzchnię w stanie nano-materialnym.

Przez ostanie 10 000 lat Forteca pozostawała w uśpieniu, niemal zapomniana, opuszczona na skraju cywilizacji. Nie była jednak bezczynna. Forteca stale emanuje archetypem siły i roztacza swoją niewidzialną ochronę nad przestrzenią całej planety, z którą jest połączona. Jej ukryty potencjał czeka na śmiałków, którzy podejmą wyzwanie rewitalizacji swojego podupadłego ludu. Wbrew pozorom jest to bowiem miejsce istniejące w służbie nauki, oraz stanowiące bazę wypadową dla odkrywców i poszukiwaczy przygód.

Przeszłość Arkturian w świecie materii, w okresie przejścia ku wyższym światom dzięki rozwojowi wyższego systemu wartości, szanującego emocjonalną przestrzeń każdej jednostki oraz dążącą do harmonijnej koegzystencji.
Uchwycona budowla stanowi centrum organizacyjne dla społeczności tego regonu przestrzeni łącząc stare nawyki z powolną drogą ku swojej przyszłości.

Społeczeństwo Plejadian w czasach ich odpowiednika naszego późnego, europejskiego średniowiecza i początku oświecenia. Miasto-zamek chroniące mieszkańców przed nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi planety, takimi jak częste ogromne powodzie oraz drapieżna fauna. Miejsce relatywnie spokojnego życia i powolnej pracy nad przyszłymi myślami Oświecenia.

Ślad po uderzeniu tajemniczego meteoru, który zapoczątkował reakcję rozrostu krystalicznej substancji, jaka umożliwia łączność z innym, dziwnym wymiarem istnienia. Co może dodatkowo dziwić to fakt, iż miejsce uderzenia meteoru z lotu ptaka przypomina ludzkie oko. Zupełnie jak gdyby jakaś tajemnicza inteligencja manifestowała swoje przeznaczenie w zrozumiały dla obserwatora sposób organizując swoje kryształy.

Wieża starego bankiera-wampira z samotnym widokiem na okolicę. Przestrzeń i potencjał w połączeniu z samotnością umysłu, który odciął się emocjonalnych więzi światem. Miejsce mogące zarówno dawać ogromne poczucie wolności, lecz także być przestrzenią odosobnienia zależnie od mentalności osoby weń się znajdującej.

Odylia jest przedstawicielką wysoko-zorganizowanej kolaboracji dwój kosmicznych ras: Ludzi oraz Bezimiennych. Ich hybrydowa rasa tworzy obecnie kosmiczno-korporacyjną strukturę, w której Odylia jest pracownikiem średniego szczebla z aspiracjami do awansu.

Królowa Orońskiego Ula lokalnej społeczności sektora. Hiper-uważna i hiper-dosłowna. Mówi się, że ten kto ją rozśmieszy może liczyć na skarby połowy galaktyki, ale nikt jakoś nie próbuje…
W rzeczywistości to sprawna menadżerka trzymająca w ryzach chaotyczny sektor przestrzeni.

Regularnie raz na stulecie, do systemu Aronar przybywają emisariusze z 5 wymiaru, aby nieść światło oświecenia zmagającej się z lokalnymi przeciwnościami cywilizacji. W lokalnych legendach postrzegani jako Anioły, wysłannicy bogów etc. – w rzeczywistości emisariusze to samodzielnie organizujący się członkowie misji humanitarnej własnego pomysłu i inicjatywy. Gdyby mogli częściej bywać na Aronar – zrobili by to – jednak możliwość tranzytu pojawia się raz na sto lat a przybyli Emisariusze ryzykują utknięcie w obcym świecie.

Mgławica składająca się z ciężkich pierwiastków metali rozciągająca się na setki lat świetlnych. W jej centrum znajduje się przejście do niebiańskiego świata, który dzięki pozostawaniu w korzystnej izolacji za sprawą działania mgławicy – mógł rozwijać się w niezakłóconym spokoju osiągając wysoki poziom harmonii oraz unikatową formę lokalnych gatunków.

Dwaj bracia pozostający w relacji ze sobą. Konkurenci, przyjaciele, w idealnej równowadze pomiędzy odpychaniem a przyciąganiem, pomiędzy wrogością a przyjaźnią. Zdają się być odporni na upływ czasu, choć kolejne obroty planety co rusz rzucają inne światło i cienie, tworząc złudzenie ich ruchu oraz zmiany pozycji względem siebie.

Wydawać by się mogło, że nie moa mniej romantycznego miejsca od miejsca odprowadzającego odpady na zewnątrz wielkiego kompleksu industrialnego. W dzieciństwie bawiliśmy się w takich miejscach nieświadomi innego spojrzenia na nie jak na tajemniczą, zakazaną przestrzeń, którą w naszym wyobrażeniu obejmowaliśmy w posiadanie.

Mgławica Krabia nie przypomina ani trochę wielkiego kraba. Wielkiemu Krabowi nie robi to jednak żadnej różnicy, gdyż jest on jej właścicielem. Prawo to nabył od swojego wujka ciotecznej siostry ze strony matki po ojcu i za aprobatą szacownej żony. Teraz jest dumnym posiadaczem mgławicy, więc może powiedzieć ze zasadził drzewo, postanowił dom i nabył mgławicę jak każdy kosmiczny krab o którym mu wiadomo powinien uczynić.

Joanna w nocy o często lunatykuje po czym budząc się nagle tajemniczo się uśmiecha. Prawdopodobnie nie wie, że jest potomkinią relacji pradawnej ludzkości z rasą, która przemierzając inne wymiary jednocześnie kroczyła w świecie materii. Na ich planecie to nie był żaden problem bo wszystko było do tego dostosowane. Joanna nie pamięta zazwyczaj swoich snów. Mimo to ma przeczucie, że dzieje się coś ważnego i, że budzi się w niej jakaś dawna pamięć.

Miasto, które nigdy nie śpi, choć pogrążone jest w wiecznej nocy. W ciemności, w mgłach i smogu spowijającym to miejsce dostrzec można z oddali światła wielkich mega-budowli. W miejscu tym króluje komputeryzacja i myśl cyfrowa z czego mieszkańcy są bardzo dumni. Zamknięci na porównywanie się z innymi światami – żyją w przekonaniu, że ich świat jest najdoskonalszym osiągnięciem cywilizacji.

Wieczny pesymista i cynik, obdarzony ogromną władzą lecz małą wiarą w ludzi. Imperatora zachowawczości o marzeniach zapobiegawczego eliminowania konkurencji lecz bez takich możliwości. Nazywany wielkim, lecz małego kalibru.

Zbudowane eterycznego złota „miasto bogów” to dzieło architektów szóstego wymiaru. Miasto istnieje w formie łączącej fizyczność oraz poza-fizyczność i aby do niego wejść należy się dostroić do stanu co najmniej bliskiego Oświecenia. W przeciwnym razie nieprzygotowany wędrowiec przeniknie przez to miejsce jak przez fatamorganę.

Niegdyś dymne królestwo i kwitnąca cywilizacja, która wyruszyła w owianą tajemną podróż, pozostawiając za sobą swój dorobek architektoniczny. Obecnie miejsce owiane mitami oraz zabobonami. Lokalni mieszkańcy niechętnie się w owe ruiny zapuszczają, lecz śmiałkowie z innych światów z ciekawością przyglądają się temu miejscu poszukując reliktów starożytnej cywilizacji.

Twórca tej unikatowej budowli kochał kryształy oraz kolor fuksji. Dlatego dla udekorowania i nadania ostaniach szlifów wspaniały budowli, sprowadził kryształy czasu w kolorze fuksji, którymi wypełnił wnętrze budowli. Kryształy miały pełnić formę dekoracyjną, ale jak to z kryształami czasu bywa – spowodowały one szereg nieoczekiwanych efektów.